Jesteś tutaj: Start / Półka Archiwisty

Półka Archiwisty

  • Drukuj zawartość bieżącej strony
  • Zapisz tekst bieżącej strony do PDF

Artykuły

Przejdź do - Anna Alojza Chodkiewiczowa – małżonka dowódcy spod Chocimia

Anna Alojza Chodkiewiczowa – małżonka dowódcy spod Chocimia

15 października 2021

W 2021 roku obchodzimy 400-lecie bitwy pod Chocimiem (2 września - 9 października 1621 roku). Wojskami Rzeczypospolitej dowodził wówczas Jan Karol Chodkiewicz, hetman wielki litewski, zwycięzca spod Kircholmu (1605 rok). Rok przed bitwą, dokładnie 28 listopada 1620 roku, Chodkiewicz wziął w Jarosławiu ślub z 30 lat młodszą księżną Anną Alojzą Ostrogską. Była ona drugą małżonką Chodkiewicza – pierwsza Zofia Mielecka Olelkowiczowa zmarła w roku 1619.

Anna Alojza, urodzona około 1600 roku, była córką księcia Aleksandra Ostrogskiego i Anny z Kostków. Ostrogscy byli właścicielami Jarosławia. Małżeństwo z Chodkiewiczem trwało niespełna rok, ponieważ hetman podczas bitwy pod Chocimem ciężko zachorował i zmarł 24 września 1621 roku.
Anna Alojza nie wyszła nie wyszła ponownie za mąż. Była fundatorką wielu szpitali, klasztorów i kościołów. Zmarła 27 stycznia 1654 w Racocie w Wielkopolsce. Jezuici ostrogscy, którzy zostali sowicie uposażeni przez hetmanową, w 1722 roku sprowadzili jej szczątki i jej męża do Ostroga, gdzie odbył się uroczysty pogrzeb. Istnieje także teoria, według której Jan Karol Chodkiewicz miał być pochowany w podziemiach klasztornego kościoła pw. św. Mikołaja i św. Stanisława w Jarosławiu.

Anna Alojza po śmierci matki w 1635 roku stała się dziedziczką ogromnego majątku, w tym 1/3 części Jarosławia. Dobra jarosławskie przypadły także jej siostrze Katarzynie oraz siostrzeńcom Aleksandrowi Michałowi i Konstantemu.

W zasobie Archiwum Państwowego w Przemyślu w zespole nr 132 Akta miasta Jarosławia zachował się dokument wystawiony przez Annę Alojzę Chodkiewiczową 1 czerwca 1636 roku w Jarosławiu. W nim Anna z Ostroga Chodkiewiczowa, hrabina na Jarosławiu, wojewodzina wileńska, hetmanowa wielka Wielkiego Księstwa Litewskiego, zakazuje Annie, córce Jana Roberta, złotnika jarosławskiego i jej mężowi Gryglowi Bielewiczowi, złotnikowi lubelskiemu, budowania kamienicy na placu należącym do Jana Roberta, natomiast zezwala im na otwieranie kramów podczas jarmarków i czerpanie zysków z handlu. Nakaz swój motywuje faktem, że miasto jest ruchliwe i ożywione podczas jarmarków, a posiada mało placów. Przy dokumencie zachował się odcisk pieczęci papierowo-woskowej.

 

Przejdź do - Zeszyty szkolne w zasobie Archiwum

Zeszyty szkolne w zasobie Archiwum

31 sierpnia 2021

W trakcie roku szkolnego notujemy i piszemy w zeszytach, przeznaczonych do nauki poszczególnych przedmiotów szkolnych. W zasobie Archiwum Państwowego w Przemyślu zachowały się zeszyty szkolne, z których część pochodzi z lat 30. i 40. XX wieku. Ich właścicielką była Wanda Kaput.

Wanda Kaput (ur. 1924 w Wygnance Dolnej koło Czortkowa w województwie tarnopolskim) w latach 1930/31-1932/33 uczyła się w Siedmio­kla­sowej Publicznej Szkole Powszechnej w Chodaczkowie Wielkim, gdzie ukończyła klasę I, II i I półrocze klasy III. W latach 1933/34-1936/37 uczęszczała do Siedmioklasowej Publicznej Szkoły Powszechnej w Gwoźdźcu. Następnie uczęszczała do Państwowego Gimnazjum Żeńskiego w Kołomyi (w latach 1937/38-1938/39) oraz Państwo­wego Liceum i Gimnazjum w Brzesku (1947 r.). Wanda Kaput w latach 1953-1972 pracowała w Wojewódzkim Archiwum Państwowym w Przemyślu, a w latach 1971-1972 pełniła funkcję kierowniczki Oddziału Terenowego w Przemyślu Wojewódzkiego Archiwum Państwowego.

Zachowane w zespole nr 1774 Materiały Wandy Kaput zeszyty szkolne przeznaczone były do ćwiczeń rachunkowych (1931 r.), nauki religii (II półroczne 1937 r.), wypracowań (II półroczne 1937 r.) oraz historii literatury (1947 r.). Szczególne ciekawe są wypracowania, w których uczennica zapisywała swoje wrażenia z wydarzeń w Kołomyi, np. z przechodu wojska lub przedstawienia w sali „Sokoła” w 1937 roku.

 

Przejdź do - Cykliści na start!

Cykliści na start!

15 lipca 2021

W okresie wakacyjnym możemy aktywnie spędzać czas, relaksując się jazdą na rowerze. Przeszło 100 lat temu jazda na bicyklach nie była rozpowszechniona, w związku z czym miłośnicy dwóch kółek musieli zmagać się m.in. z przepisami urzędowymi, a także ze społecznymi uprzedzeniami.

W zasobie Archiwum Państwowego w Przemyślu w zespole nr 132 Akta miasta Jarosławia zachowała się korespondencja i pisma klubów cyklistów z Jarosławia, Lwowa i Przemyśla pochodzące z przełomu XIX i XX wieku. W jednym z pism skierowanych do Magistratu w Jarosławiu 24 VII 1895 r. jarosławski klub cyklistów zwrócił się z prośbą o zniesienie zakazu jazdy bicyklami w mieście, który został wprowadzony rok wcześniej. Interwencja klubu odniosła efekt, ponieważ zakaz został zniesiony. Jednocześnie wprowadzono „przepisy policyjne” dotyczące jazdy na bicyklach.

W 1896 roku oddział kolarzy Towarzystwa Gimnastycznego „Sokół” w Przemyślu zwrócił się do Starostwa w Jarosławiu o umożliwienie jazdy na terenie powiatu dla jadących na trasie Przemyśl – Kraków. W tym samym roku Wydział Lwowskiego Klubu Cyklistów urządzający wyścig na dystansie 100 km między Jaworowem i Jarosławiem, prosił Starostwo o „łaskawe zarządzenie stosownych środków, aby wyścigowcy mijający tamte strony ze znaczną chyżością nie doznali jakich trudności”.

Jarosław nie był jednak bezpiecznym miastem dla kolarzy. W 1899 zwrócili się oni do Magistratu z prośbą o „zarządzenie celem powstrzymania mieszkańców górno- i dolnoleżajskiego przedmieścia od wykroczeń wobec przejeżdżających kolarzy”. W piśmie opisano wypadki pobicia cyklistów, w czym przewodził miejscowy kowal Jędrzej Czyż.

Przejdź do - Co działo się w Przemyślu w 1791 roku?

Co działo się w Przemyślu w 1791 roku?

10 maja 2021

W tym roku obchodzimy 230. rocznicę zaprzysiężenia Konstytucji 3 Maja. Co w 1791 roku, w którym uchwalono Ustawę Rządową, działo się w Przemyślu?

W zespole nr 129 Akta miasta Przemyśla zachowały się materiały z tego okresu. Możemy z nich dowiedzieć się o różnych transakcjach i umowach, spisanych w mieście nad Sanem na przełomie kwietnia, maja i czerwca 1791 roku. W tym czasie przedstawiciele gminy żydowskiej zwracali się do przemyskiego magistratu z prośbą o „przyśpieszenie spraw miasta tak przeciwko fiskusowi względem uchylenia submisji do miasta wymuszonej na 25000 przez lat 24 mającej być płaconej”;  szlachetny Michał Humnicki i Konstanty Jasiński podpisali umowę dotyczącą kamienicy przy ul. Wodnej; podpisano umowę w sprawie kamienicy zwanej Borejkowską; wdowa po Janie Torskim, poślubiwszy Daniela Czarnieckiego, zapisała mu swój folwark; Konstanty Jasiński zwracał się z prośbą do magistratu dotyczącą „gruntu, gdzie przedtym łaźnia była”, natomiast Maciej Chechła pragnął zbudować chałupkę na swoim gruncie dziedzicznym na Zasaniu. Z zachowanych akt wynika także, że w maju 1791 roku w areszcie miejskim przebywało trzech aresztantów. W zasobie przemyskiego archiwum znajdują się także akta metrykalne parafii greckokatolickiej w Przemyślu, zawierające wpisy sprzed 230. lat. Możemy się z nich dowiedzieć, że np. 15 V 1791 r. ślub zawarli Andrzej Izdebski (lat 52) i Anna Hnatkiewiczowa (lat 42).

Przejdź do - Etykiety zapałczane w zasobie Archiwum

Etykiety zapałczane w zasobie Archiwum

3 marca 2021

Niedawno została zamknięta, mająca niemal 100-letnią metrykę, ostatnia fabryka zapałek w Polsce, mieszcząca się w Czechowicach-Dziedzicach. Fabryka z Czechowic była ostatnim tak dużym zakładem produkującym zapałki w Polsce. Wcześniej działalność zakończyły fabryki w Sianowie, Gdańsku, Bystrzycy i Częstochowie.

W zasobie Archiwum Państwowego w Przemyślu znajdują się materiały kolekcjonera Mariana Słowika, który, oprócz zbierania znaczków pocztowych i ekslibirsów, pasjonował się filumenistyką – kolekcjonowaniem etykiet zapałczanych. W zachowanych w zespole nr 1681 Materiały Mariana Słowika zbiorach znajdują się etykiety pudełek zapałczanych produkowanych w fabrykach w Gdańsku, Sianowie, Bystrzycy i Czechowicach w latach 50.i 60. XX wieku. Najczęściej zawierają one hasła promujące ówczesne inicjatywy („Radio w każdym domu”) oraz zasady bezpieczeństwa i higieny pracy (np. Prawidłowo zamocowana lampa zapobiega wypadkom”, „Dbaj o bezpieczeństwo przy transporcie”). Zachowała się także etykieta upamiętniająca Dzień Górnika w 1961 roku. Ciekawostką są etykiety wydane z okazji 75-lecia esperanto w 1962 roku, kongresu esperantowskiego oraz etykieta z pudełka popularnych zapałek Sphinx.

Przejdź do - Nieszczęśliwa miłość czyli Utrata dla panny Szczęsnej za oszukaniem ich łagodnych słów ratione matrimonii…

Nieszczęśliwa miłość czyli Utrata dla panny Szczęsnej za oszukaniem ich łagodnych słów ratione matrimonii…

12 lutego 2021

Przed nami dzień św. Walentego, w którym swoim sympatiom darujemy prezenty i upominki. W zasobie Archiwum Państwowego w Przemyślu znajduje się zapis sprzed ponad 400 lat, opisujący epizod obdarowywania ukochanej.

W 1590 roku przed urzędem radzieckim w Krośnie stanął szlachetny Hieronim Godziątkowski, mający pretensje do Anny Biskupskiej i jej córki Felicji (polski odpowiednik tego imienia to Szczęsna). Anna Biskupska postanowiła wydać swoją córkę jak najkorzystniej za mąż, a konkurent był przyjmowany w domu przyszłej teściowej przez kilka lat. Jednak swatanie córki z Godziątkowskim nie miało szczęśliwego zakończenia. Mając nadzieje na rychłe małżeństwo z Felicją szlachcic poniósł wiele wydatków, m.in. na podarunki dla panny Szczęsnej, a także na strawę, wino, piwo i miód, które wypił w gospodzie. Podając matkę i córkę do sądu, całość swoich strat wycenił na 215 złotych i 29 groszy.

Matka Felicji stając przed urzędem burmistrzowskim i radzieckim, uznała jego pretensje za bezzasadne twierdząc, że „ona [tj. Felicja] o dary jako żywo pana Godziątkowskiego nie prosiła. Ale on gwałtem a upornie sam to co dał darował.[...] ale pan Godziątkowski ją zawżdy prosił, aby to od niego przyjęła, że ja już od Ciebie Panno Szczęsna brać nie będę".

Biskupska stwierdziła, że „Pan Godziątkowski ma rozum, mógł to sobie począć inaczej, przyjaciół pytać, jeśli że to mógł otrzymać małżeństwo”. Poza tym, według niejgdzieżby to słychać było, aby w gościnnej gospodzie, kto co strawił, aby jemu miano co wracać [ … ] Aby uczciwy szlachcic, a kiedy to co strawił w Krośnie, aby miał od kogo pozywać i dochodzić także kto co komu daruje”. Mówiła przed sądem, że „niesłychanie [jest], aby jeśli ktoś stracił pieniądze w gospodzie , domagał się ich od niewiast”.

W aktach radzieckich krośnieńskich (zespół Akta miasta Krosna, sygn. 19) zachował się spis wydatków pana Godziątkowskiego zatytułowany Utrata dla panny Szczęsnej za oszukaniem ich łagodnych słów ratione matrimonii et in Anno 1590 a festo Trium Regum usque festo Penteconsten [od święta Trzech Króli do święta Zesłania Ducha Świętego]. Wśród podarków dla Felicji znalazły się: pierścienie, płaszcz, szczoteczka biała włoska aksamitem obszyta, mydło greckie, czapka aksamitna czarna kupiona w Rzeszowie, obuwie kurdybanowe, wieniec jedwabny, a także słodkości: marcepan i „cukry robione i lodowate”. Zalotnik wyliczył także zapłatę dla gońca, który jeździł do Warszawy w sprawach gierady, tj. majątku ruchomego dawanego przyszłej pannie młodej oraz kwoty, przeznaczone na piwo, miód i wino.

Ostatecznie wybrankiem Felicji został bakałarz i rajca krośnieński Urban Szymonowicz z Biecza.

 

 

Rozwiń Metryka

Podmiot udostępniający informację:
Data utworzenia:2015-03-24
Data publikacji:2015-03-24
Osoba sporządzająca dokument:
Osoba wprowadzająca dokument:
Liczba odwiedzin:53402